Wczoraj Manchester United pokonał
u siebie zespół Sportingu Braga w spotkaniu trzeciej kolejki Ligi Mistrzów grupy
H. Po szybko straconych golach Czerwone Diabły przegrywały już 0:2, ale
potrafiły się podnieść i odrobić stratę strzelając rywalom trzy gole. Dzięki
zwycięstwu United ma komplet dziewięciu punktów i jest o krok od awansu do fazy
pucharowej.
Spotkanie świetnie zaczęło się
dla gości z Bragi, którzy zaskoczyli rywala szybko zdobytą bramką. W drugiej
minucie po dośrodkowaniu Hugo Viany, najwyżej w polu karnym wyskoczył Alan i
świetnym strzałem głową pokonał Davida de Geę. Trzy minuty później podobnym
golem mógł się zrewanżować Jonny Evans doprowadzając do remisu, ale jego strzał
głową był zbyt słaby, by pokonać dobrze ustawionego Beto. Zaledwie chwilę
potem, groźną kontrę przeprowadzili goście i tylko szczęście uratowało
gospodarzy przed utratą kolejnej bramki, gdyż zawodnik Bragi uderzył niecelnie.
W 18 minucie znów wiele działo
się na boisku. Najpierw dobrą akcją popisali się zawodnicy gospodarzy, a
konkretnie Carrick i van Persie. Ten pierwszy świetnie zagrał piłkę do
holendra, który bliski był zdobycia bramki, jednak oddany przez niego strzał
wybronił Beto. Niestety w odpowiedzi goście przeprowadzili składną akcję
zakończoną golem. Piłkę z autu dostał Eder, minął Carrica i wbiegł w pole
karne, po czym wyłożył piłkę wbiegającemu Alanowi, a ten płaskim strzałem
umieścił piłkę w bramce. Kibice na Old Trafford nie wierzyli w to co dzieje się
na boisku, ich zespół przegrywał właśnie 0:2. Kolejna stracona bramka
podziałała jednak na gospodarzy mobilizująco, gdyż ci od razu po rozpoczęciu
gry rzucili się do odrabiania strat. Ich odpowiedź była błyskawiczna, ponieważ już
dwie minuty po bramce Alana wynik uległ zmianie. Robin van Persie był faulowany
przez obrońcę Bragi, ale sędzia puścił grę korzystając z przywileju korzyści,
gdyż przy piłce znalazł się Kagawa. Japończyk wrzucił piłkę wprost na głowę
Javiera Hernandeza, który pięknym uderzeniem pokonał bramkarza przyjezdnych.
W 35 minucie powinien być remis,
jednak bramka zdobyta przez Czerwone Diabły została niesłusznie nieuznana.
Robin van Persie dograł piłkę do Kagawy, który był na równi z ostatnim obrońcą
Bragi. Japończyk znalazł się sam na sam z Beto, jednak odegrał piłkę do
Hernandeza, który dopełnił formalności. Sędzia liniowy odgwizdał spalonego
Kagawy, co jak widać było na powtórkach, było błędną decyzją.
Do przerwy na boisku nic się już
nie zmieniło, oba zespoły atakowały próbując zdobyć gola i przechylić szalę
zwycięstwa na swoją stronę, jednak żadnej ze stron to się nie udało.
W drugiej połowie coraz wyraźniej
zaznaczała się przewaga Manchesteru United, który raz po raz nękał rywali
groźnymi akcjami, często zakończonymi strzałem. W 62 minucie piłkę z rzutu
rożnego dośrodkowywał van Persie, a zamieszanie w polu karnym bezlitośnie
wykorzystał Jonny Evans, pokonując golkipera Bragi i doprowadzając do remisu.
Po tej bramce gracze z diabełkiem na piersi jeszcze bardziej dostali
wiatru w żagle, przeprowadzając kilka bardzo groźnych akcji. W
75 minucie pierwszy raz w tym meczu na prowadzenie wyszedł Manchester United.
Po świetnej centrze Toma Cleverleya z prawego skrzydła gola głową zdobył Javier
Hernandez. Był to drugi gol Meksykanina w tym spotkaniu.
Do końca spotkania wynik nie
uległ już zmianie i ostatecznie po niesamowitym pościgu Czerwone Diabły pokonały
Sporting Braga 3:2 i z kompletem punktów pewnie przewodzi w tabeli grupy H.
Podopieczni Fergusona są jedną nogą w fazie pucharowej Ligi Mistrzów.

Oglądałam mecz i zgadzam się z Toba co do bramki w 35 min , powinien być remis
OdpowiedzUsuń